Menu

 

Uwierzytelnianie

Jest to po prostu procedura sprawdzania, czy otrzymane dane naprawdę nadeszły z miejsca, z którego jakoby miały nadejść wedle adresu nadawcy w nagłówkach pakietów. W analogii pocztowej nie ma powodu nie wierzyć w prawdziwość adresu nadawcy otrzymanej przesyłki do momentu, gdy przesyłką jest rachunek za używanie karty kredytowej, a adres nadawcy i numer konta, na które mamy przelać należność regulującą ten rachunek są zupełnie inne niż te otrzymywane dotychczas. Wtedy zupełnie naturalnie rodzi się podejrzenie, że ktoś próbuje popełnić oszustwo naszym kosztem. Podobnie „zapory ogniowe" pracując w tandemie z routerami mogą sprawdzić czy otrzymane pakiety danych naprawdę zostały nadane przez komputer widniejący w adresie nadawcy. To tak jak z usługą budzenia przez telefon: po złożeniu zamówienia telefonistka oddzwania na podany numer, by upewnić się, że ktoś komuś nie rob: psikusa. Ta technika nie jest doskonała, ale staje się coraz bardzie popularna w miarę jak w Internecie rozkwita praktyka „poczty śmieciowej" (junk mail). Nadawcy takich wiadomości e-mail często ukrywają swą tożsamość, gdyż administratorzy siec: lokalnych tępią ich, instruując routery, aby bez dostarczania „wyrzucały do kosza" przesyłki otrzymywane z określonych adresów.